<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Pikne dziewczyny> 
<author_1=Konstanty Ildefons Gaczyski>
<author_2=> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1952">
<month="4">
<date=1952-04-06>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
Pracowite jak muzy: pielgniarki, murarki, konduktorki  niechaj was moje rytmy na cay wiat rozsawi: i t traktorzystk blond na mazowieckich rwninach podczas wiosennej orki i t motorow, jak kos, jedc na 16-ce we Wrocawiu; i kasjerk z Teatru Nowego; i siostr Teres ze szpitala; i t dziewczyn jak noc cygaska, co mi oprawiaa portret Bacha: sawi was moim wierszem pyncym jak morska fala, sawi w rytmach; i w rymach; w liciach; w kwiatach; i w ptakach!
Kiedy jest przyczesana, mylisz: ot, taka sobie, lecz, kiedy promie wosw wymknie si jej nad uchem, ju widzisz, e znw inna, jak rzeka, cigle inna; a jeszcze, gdy tulipan ciniesz jej na kolana, kwiat, niebieskie niemowie, wtedy, o mj najdroszy, trudno si rozpoczyna, (jaka dobra dziewczyna, odjedziesz, to wspomina) bo farby mie tu trzeba Cranacha, lub Holbeina, Picassa, lub Matissa, El Greca, lub Tycjana; a jeszcze wiedz, e wiato pryska ze soca na to i gra, i nieek prszy za oknem, za nieduym: i nieek ci osennia, i tak trudno malowa, i nie malowa trudno; przyjecha do niej trudno; odjecha od niej nudno; jaka dobra dziewczyna! odjedziesz, to wspomina. A jeszcze wiedz: e wiato, a jeszcze wiedz: upado, a jeszcze wiedz: na wosy jakby zwilge od rosy; bo serce w niej upalne, bo serce w niej tak mode  i dlatego wos w rosie jak zioa na pogod.
Pikne dziewczyny, ile by mona o was napisa, gdyby tak czowiek potrafi, gdyby tak cudem Norwida piro gsie jak rylec, papier jak pyta z miedzi! O, dziewczyny, dziewczyny, ile w was soca siedzi, sodyczy i upau, lici jakich, co zwisa, cie rzucajc, umiej na szos wiatrom odkryt.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>